Polska w grupie z gospodarzami MS 2006

Polska w grupie A z Niemcami, Ekwadorem i Kostaryką. Mundial rozpocznie od spotkania z Ekwadorem 9 czerwca w Gelsenkirchen. – Niemcy są faworytami, ale mają młody zespół i od dwóch lat nie grali meczu o taką stawkę – mówi trener Paweł Janas.

Niemcy były Polsce chyba pisane. Chciał ich wylosować m.in. Zbigniew Boniek (lepiej grać z trudniejszym rywalem), prezes PZPN Michał Listkiewicz (rozkręcają się powoli, będziemy w centrum zainteresowania), a także drugi trener reprezentacji Maciej Skorża (można z nimi powalczyć). W czwartek wieczorem to, że wpadniemy na Niemcy i Ekwador, przewidział też znany niemiecki showman telewizyjny Steffan Raab, który w stacji Pro 7 zrobił parodię losowania z sobowtórem Heidi Klum i Pelego. W piątek podczas próby losowania znów wpadliśmy na Niemcy. Gdy odbyło się ono wreszcie oficjalnie, nie mogło więc chyba być inaczej i Pele wylosował z trzeciego koszyka naszą reprezentację.

Z Niemcami zagramy drugi mecz mundialu, w Dortmundzie 14 czerwca. Czy to, że tam gra Ebi Smolarek, pomoże Polakom? – Ebi musi najpierw wygrać rywalizację o miejsce w składzie – odpowiedział Janas w swoim stylu. Nie chciał oceniać rywali. – Ekwador pokonaliśmy, to chyba coś znaczy – powiedział selekcjoner o niedawnym rywalu z meczu towarzyskiego, którego w Barcelonie Polska pokonała 3:0 (o Ekwadorze też wszyscy marzyli jako o rywalu z drugiego koszyka). – Na wodzie, nie na wodzie, ale wygraliśmy. – O Kostaryce niewiele wiemy – rozkładał ręce Janas pytany o rywala z Ameryki Środkowej. Ani o ich brazylijskim trenerze Alexandrze Guimaraesie, ani o jedynej gwieździe Paolo Wonchopie, który jest rekordzistą reprezentacji pod względem strzelonych goli (43), Janas nic nie słyszał. – Ale to się zmieni. Obejrzymy ich mecze, wyślemy kogoś na miejsce, niech ich poogląda. Niemcy? – To faworyt, gospodarz, ale nie grał meczu o stawkę od dwóch lat i ma młody zespół. Gwiazdy według Janasa? – Wiadomo: Ballack, Podolski.

Polacy w przypadku awansu do drugiej rundy wpadają na kogoś z grupy B, gdzie znaleźli się nasi „niepokonywalni” rywale z ostatnich lat – Anglia i Szwecja (smaczek tej grupy to m.in. pojedynek trenera Svena Gorana-Eriksona z rodakami). Polski trener w swoim stylu rzucił, że „czas na rewanż, tyle razy już z nimi przegraliśmy”.

Co czeka kibiców w innych grupach? Grupa śmierci to tym razem grupa C. I znów jest w niej Argentyna, a obok niej Wybrzeże Kości Słoniowej ze swoją supergwiazdą Didierem Drogbą, najmocniejsza z europejskiego koszyka Holandia i nieobliczalna Serbia i Czarnogóra, która w eliminacjach wygrała przecież z Hiszpanami. Tym razem szczęście sprzyjało Francuzom, którzy potykać się będą z Togo, Koreą Południową i Szwajcarią.

Galę w Lipsku relacjonowaną przez blisko 150 stacji telewizyjnych z całego świata oglądało w piątek ok. 320 mln widzów. W Polsce tylko nieliczni – mieszkańcy przygranicznych miejscowości, gdzie dociera sygnał naziemny z zagranicy (np. z Czech), i ci, którzy w ofercie platform cyfrowych mają niemiecką ARD. Okazało się bowiem, że niemiecka telewizja publiczna nie zakodowała sygnału na Polskę. – Powinna to zrobić zgodnie z kontraktem z Infrontem [pośrednik FIFA – red.], ale okazało się, że jest to bardzo skomplikowane technicznie i drogie, więc nie bacząc na ewentualne konsekwencje, zrezygnowała z kodowania – powiedział „Gazecie” Nikolaus Von Doetinchem, szef polskiego oddziału Sportfive, konkurenta Infrontu na rynku praw telewizyjnych.

W polskiej ekipie brak relacji uznano jednak za skandal i wstyd. Rozczarowania nie krył nawet trener Janas. – Telewizje czekały chyba, aż nasza ekipa nie awansuje na MŚ. Miałyby wtedy święty spokój – stwierdził szkoleniowiec biało-czerwonych jeszcze przed losowaniem. Reporterzy TVN 24 i TVP, którzy wybrali się do Lipska, z powodu braku akredytacji nie mieli nawet wstępu do mixed zone i wywiady musieli przeprowadzać poza oficjalną strefą dla mediów. Reporterzy z Togo, Angoli czy Ekwadoru nie mieli takich problemów. – 19 mln euro za całe prawa do MŚ to drogo? W Niemczech stacje zabijały się o nie i w końcu wydały 200 mln euro, we Włoszech poszły za 90 mln, a Polsat cztery lata temu też kupił je drożej, bo 20 mln dol. było wtedy więcej warte niż teraz 20 mln euro – mówi Andrzej Placzyński ze Sportfive, który pełni rolę pośrednika marketingowego polskiej federacji. Wielkie oczy na brak relacji w Polsce zrobili też m.in. menedżerowie z Adidasa, których mundialowej piłki Teamgeist nie zobaczyła w piątek większość Polaków.